Stary Maneż - Browar Vrest

Stary Maneż stał się już niemal kultowy. Nie jesteśmy w stanie zliczyć ile razy namawiano nas do odwiedzenia tego miejsca - głównie w kontekście naszego projektu i dań, jakie są tam serwowane. Postanowiliśmy więc w końcu wybrać się w te okolice i sprawdzić co ciekawego zaoferuje nam Browar Vrest.

Wpadliśmy tam, z burczącymi brzuchami, przygotowani na prawdziwą kulinarną ucztę. Na początek zamówiliśmy coś do picia. Wyobraźcie sobie, jakie było nasze zdziwienie, kiedy otrzymaliśmy zamówione lemoniady (8 zł) po 25 minutach! Należy przy tym dodać, że wybraliśmy się tam akurat wtedy, kiedy górna część lokalu była zamknięta dla gości, a dolny pokład miał obłożenie w ilości 3 stolików. Przy czym, kiedy się tam pojawiliśmy tylko jeden stolik oczekiwał na swoje zamówienie, bo reszta osób już jadła. Wpadka z napojami była spora, ale jeszcze wtedy nie daliśmy się zniechęcić. Wiecie jak to mówią - na dobre jedzenie warto chwilę poczekać. Tylko czy odgrzanie zupy naprawdę trwa aż 30 minut?! Właśnie po takim czasie do stołu podano wybraną przez nas zupę rybną oraz jedno z zamówionych dań, czyli fryty z szarpaną wieprzowiną. Nie dość, że czas oczekiwania przy praktycznie pustym lokalu, na dwa dania, które nie wymagają dużego zachodu w przygotowaniu, bo są po prostu odgrzewane, był tak długi to podano oba dania jednocześnie. Obsługa serio myśli, że klient będzie jadł jedną ręką zupę, a drugą danie główne? W innym wypadku jedno z dań na pewno zjemy zimne.

Stary Maneż - Browar Vrest: zupa rybna zabielana kwaśną śmietaną.

Jeśli chodzi o zupę rybną (14 zł) to chyba najmniejsza porcja zupy, jaką mieliśmy okazję zamówić. Stosunek ceny do ilości jest zdecydowanie zachwiany. Właściwie to nawet nie jesteśmy w stanie powiedzieć Wam ile jej tam naprawdę było, bo w karcie nie podano gramatury dań. Gdyby jednak wyciągnąć z talerza 3 małe kawałki łososia, kilka kawałków włoszczyzny oraz 1 krewetkę to okazałoby się, że zupę podaje się tu w ilościach podobnych bardziej do sosu - 4 łyżki i zupy nie ma. Zupa w smaku przypomina pomidorowo-rosołową, jest dobrze doprawiona z lekko pikantną nutą. Niestety widzimy tu zdecydowany przerost formy nad treścią. Wolelibyśmy dostać normalną porcję zupy rybnej bez ozdobników w postaci krewetek.

Stary Maneż - Browar Vrest: frytki z szarpaną wieprzowiną, colesław i majonez chipotle.

Drugim zamówionym daniem były frytki z szarpaną wieprzowiną, surówką colesław i dodatkiem majonezu chipotle (18 zł). To danie możemy polecić z czystym sumieniem. Frytki są tu idealnie wysmażone - miękkie wnętrze z chrupiącą skórką. Przepyszny colesław - świeże, chrupiące, dobrze doprawione warzywa, które nie są zalane majonezem. Jeśli chodzi o mięso to jest miękkie i soczyste, bez zbędnego tłuszczu, a do tego pełne smaku. Majonez chipotle jest piekielnie ostry, ale ta ostra nuta świetnie współgra z delikatną wieprzowiną. Perfekcyjna kompozycja smaków i solidna porcja sprawia, że jest to dobry wybór, by zaspokoić nagły atak głodu.

Stary Maneż - Browar Vrest: jedzenie, którego nie podano.

Powyższe zdjęcie przedstawia danie, które zostało zamówione przez drugą połowę naszego teamu. To coś na zasadzie zagadki "gdzie jest Wally?" z tym tylko, że zamówionego fish&chips (32 zł) tu po prostu nie ma i niestety nie będzie. Kiedy kelner podał zupę i frytki przekazał nam także lakoniczną informację o tym, że zamówiona ryba będzie później. Wyglądało to więc tak, że jedno z nas jadło, a drugie mogło co najwyżej popatrzeć jak jedzą inni i podjadać fryty z drugiego dania. To, co nas zaciekawiło to to, że ludzie, którzy przyszli do lokalu dużo później niż my otrzymywali swoje dania. Klasyczny żart o tym, że kuchenna załoga popłynęła złowić naszego dorsza był jak najbardziej na miejscu.

Jesteśmy dość cierpliwymi ludźmi, więc postanowiliśmy poczekać na sławne fish&chips. Swoją drogą czekanie grubo ponad pół godziny na tego typu danie, które raczej nie wymaga wielkich umiejętności kulinarnych, ani też ogromu czasu, by je przygotować, przy małym obłożeniu lokalu, było już lekko irytujące. Dlatego nie zdziwicie się zapewne, jeśli powiemy Wam, że po 60 minutach!! oczekiwania na fish&chips zawołaliśmy obsługę i zrezygnowaliśmy z dania i dalszego oczekiwania. Swoją drogą był to nie lada wyczyn, bo jakimś dziwnym trafem kelnerzy omijali nasz stolik szerokim łukiem. Jakby godzina czekania na fish&chips nie była wystarczająco żenującym obrazem lokalu - obsługa przynosząc rachunek zaproponowała nam deser gratis. Rozumiemy chęć zmycia plamy na honorze, ale kto myślał, że to dobry pomysł, proponować klientowi deser, kiedy nie podało mu się dania głównego w ciągu godziny?

Właśnie dlatego nie jesteśmy Wam w stanie za dużo powiedzieć o samym jedzeniu. Niestety poziom obsługi jest tam tak żenująco niski, że nie mamy ochoty na ponowną wizytę w tym miejscu.

Stary Maneż - Browar Vrest: lokal z zewnątrz.

Browar Vrest to miejsce, dla tych którzy nie idą do lokalu zjeść, a po prostu posiedzieć i porozmawiać ze znajomymi. Duże pokłady cierpliwości wskazane, by móc być w stanie czekać 30 minut na napoje, a ponad godzinę na danie główne.

WIZYTÓWKA

ul. Juliusza Słowackiego 23, 80-257 Gdańsk
pon-ndz 11-24
12 - 79 zł
(058) 760-70-10
fb.com/BrowarVrest
instagram.com/browarvrest
www.vrest.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

COPYRIGHT © 2017 - 2018 smacznemiasto.pl
POLITYKA PRYWATNOŚCI